Realizacja tego tarasu była dla mnie ogromną przyjemnością! Obserwacja zachodzącej metamorfozy sprawiała, że utwierdziłem się w przekonaniu o znaczeniu roślin w otoczeniu człowieka. A także o tym, jak istotne są kolory, otoczenie, dodatki i meble. Wszystko powinno tworzyć spójną całość, co według mnie udało się osiągnąć. Zapraszam Was do zobaczenia, jak przebiegała realizacja tarasu przy ul. Bluszczańskiej w Warszawie.

Etapy powstawania tarasu na ul. Bluszczańskiej

Etapy powstawania tarasu na ul. Bluszczańskiej: wizja lokalna

Wchodzimy na taras, a tam powiew gorącego powietrza uderza nas w twarz. Mamy dużą przestrzeń do zagospodarowania. Przez głowę przebiegają wizje, co można tam zrobić. Mamy spore „pole do popisu”. Zobaczcie na filmie, jak to wyglądało.

Etapy powstawania tarasu na ul. Bluszczańskiej: przebieg pracy

Kiedy brzoza „wchodziła” po schodach, ja miałem przyjemność pomalować skrzynie na czerwono, zamontowałem systemy nawadniające i posadziłem kwiaty.  Przez ten czas brzoza dalej się wspinała… Myślałem sobie, ale jakoś wolno im to idzie 😉 Dopiero przy drugim egzemplarzu pomogłem i we „trzech chłopa” wnieśliśmy ją na górę 😉 Padliśmy po tym zziajani, aby złapać oddech… Ale to cholerstwo było ciężkie! Więcej takich dużych sztuk nie zamówię! Obiecuję!

Etapy powstawania tarasu na ul. Bluszczańskiej: efekt końcowy

Jestem bardzo zadowolony z efektu końcowego! Mam nadzieję, że Wam także się podoba! Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na temat tarasu, zapraszam do lektury wpisu pt. „Taras przy ul. Bluszczańskiej w Warszawie

„Najwyższym” wyzwaniem na tarasie była brzoza 😉

Etapy powstawania tarasu na ul. Bluszczańskiej: misja Brzoza

Największym wyzwaniem było wniesienie dwóch ogromnych i w dodatku ciężkich brzóz, które nigdzie się nie mieściły 😉 Trzeba było przeprowadzić misję „Brzoza„, podczas której strzeliło kilku osobom w kręgosłupie i które przeklinały mnie pod nosem 😉 Dzięki chłopaki za pomoc! Filmik znajdziecie TUTAJ.

Etapy powstawania tarasu na ul. Bluszczańskiej

PODOBNE ARTYKUŁY

2 Komentarze

Twój komentarz