Morderca z chlorofilem na rękach!

Z pewnym smutkiem przeglądam zdjęcia z zeszłorocznej realizacji dla jednej ze wspólnot mieszkaniowych, z którą bardzo dobrze mi się współpracowało… Niestety, przyjemnie było tylko do czasu. Praca ogrodnika ma też swoje ciemne strony, o czym poniżej.

Morderca z chlorofilem na rękach!

Od początku… Co się stało? 

Dostałem zapytanie ofertowe od wspólnoty mieszkaniowej. W ramach pracy miała zostać przeprowadzona naprawa i pomalowanie skrzyń z roślinami na brązowy kolor, ocieplenie ich styropianem, wymiana ziemi na nową, posadzenie nowych roślin (rośliny jednoroczne, iglaste i krzewy), rozstawienie skrzyń i uporządkowanie ich na terenie wspólnoty.

Morderca z chlorofilem na rękach!

Morderca z chlorofilem na rękach!

Proponuj więcej, wychodź z inicjatywą

Zdecydowałem się wyjść poza ramy, jakie stawia zarząd wspólnoty i zaproponować coś nowego, w moim odczuciu znacznie lepszego, a cenowo nie wykraczającego znacznie poza wstępnie uzgodnione stawki. Zasugerowałem zrezygnowanie ze wszystkich drewnianych donic i zmienienie ich na donice o kwadratowej podstawie wykonane z kamionki. Są one w 100% mrozoodporne i wytrzymujące nasze surowe zimy. Miały stanąć przed wejściem do głównych klatek schodowych.

Morderca z chlorofilem na rękach!
Aranżacja z kulistymi cyprysikami

W propozycjach roślin do nowych donic znalazły się takie, które są najmniej wymagające, a jednocześnie tak bardzo dekoracyjne, jak tylko się dało. Zimozielone drzewka na pniu do nowych donic, które nie stracą igieł na zimę. Pod drzewkami miały zostać posadzone rośliny jednoroczne ozdobne z kwiatów, takie jak niecierpki lub rośliny wieloletnie – trzmielina czy żurawka.

Podjęcie decyzji o wyborze roślin i donic nie trwało długo. Szybko przystąpiliśmy do prac, w trakcie których okazało się, że donice drewniane są w bardzo złym stanie i próba ich ratowania mija się z celem. W ich miejsce zostały zamówione nowe donice i zamiast 8 stanęło ich 12 sztuk.

Morderca z chlorofilem na rękach!
Teren prac

Prace przy zakładaniu zieleni trwały 2 dni. W ich trakcie zostało posadzonych ponad 100 sztuk niecierpków, 12 cyprysików na pniu, wymieniona ziemia na nową, donice zostały zabezpieczone od środka styropianem na zimę. Różnica pomiędzy PRZED i PO był znaczna!

Morderca z chlorofilem na rękach!
Praca wre

Morderca z chlorofilem na rękach!

Udało się osiągnąć osiągnięty efekt uporządkowania, spójności, podniesienia eleganckiego charakteru podwórka.

Morderca z chlorofilem na rękach![/ vc_column]
Morderca z chlorofilem na rękach![/ vc_column]
Morderca z chlorofilem na rękach![/ vc_column] [/ vc_row]

Morderca z chlorofilem na rękach

Oczy mieszkańców cieszyły się tym widokiem równe trzy tygodnie. Po tym okresie odebrałem telefon od administratora, że wszystkie rośliny chorują i zamierają… Otworzyłem oczy ze zdziwienia, zebrałem szczękę z podłogi i pomyślałem sobie, że to chyba jakiś kiepski żart… Pojechałem na miejsce, zobaczyłem… Schowałem twarz w rękach, przekląłem kilka razy, aby nikt nie mógł odczytać z ruchu ust, co psioczę pod nosem
i zrobiło mi się bardzo przykro, ponieważ to, że rośliny zaczęły umierać, nie wynikało ze źle wykonanej pracy, tylko czyjejś ingerencji.

[szer vc_column = „1/2”] Morderca z chlorofilem na rękach![/ vc_column]
Morderca z chlorofilem na rękach![/ vc_column] [/ vc_row]

Przy zakładaniu zieleni każdy ogrodnik uwzględnia w kalkulacji, że jakieś 10% roślin może się nie przyjąć
i będzie trzeba je wymienić. Ale nie uwzględniłem, że 90% roślin może zacząć umierać. To praktycznie niemożliwe, aby same z siebie zaczęły tak chorować…

Spotkałem się z zarządem i zapewniłem ich, że rośliny jednoroczne zostaną wymienione na nowe. Cyprysy jeszcze się trzymały, ale to też pewnie tylko kwestia czasu, ponieważ drzewa i krzewy reagują wolniej na trucizny wlane do donic i możliwe, że w perspektywie czasu też mogą zacząć chorować…

Nie myliłem się. Jakiś czas później cyprysy uschły. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że człowiek wkłada w coś serce, poświęca czas, pieniądze a może to zostać przekreślone jednym nienawistnym gestem jakiegoś małego człowieczka.

Czemu ktoś zniszczył rośliny?

Zadałem sobie pytanie, co chciała osiągnąć osoba, która to zrobiła? Przecież wszystko zostało opłacone z pieniędzy mieszkańców! Miało być ładnie, czysto, elegancko… Co zostało osiągnięte tym czynem? Nic konstruktywnego, nic dobrego… Zacząłem rozumieć, jak wiele jest zawiści w ludziach i czemu odgradzają się wielkim płotami i murami od sąsiadów… Szkoda, że nie ma u nas zwyczaju jak np. w Norwegii, że jak sąsiad widzi, że obok na podwórku stoi super auto, to z zazdrości nie przebije kół, tylko pojedzie do salonu i kupi jeszcze lepsze. Od razu mi się przypomniała modlitwa Polaka:

Mogłem te donice podpiąć pod prąd, może nie byłoby takiej sytuacji 😉 Wtedy ludzi nadal cieszyłby widok ładnych roślin…

AMEN.

PODOBNE ARTYKUŁY

6 Komentarze

  1. W takiej sytuacji trzeba oddać glebę do analizy do laboratorium i na podstawie ekspertyzy jasne by było, że koszty wymiany roślin musieliby pokryć mieszkańcy czy wspólnota. Szybko sami znaleźli by winnego. Żenada. Takie rzeczy to tylko w PL…

  2. A czy tam ktoś wcześniej opiekował się roślinami? Bo jeżeli tak, to może fakt, że Pan przejął zadanie nie spodobał się poprzednikom. I może….. Słyszłam kiedyś o takim właśnie przypadku – „zemsty” poprzedników. Parafrazując słowa pewniej postaci „podłość ludzka nie zna granic”.

  3. masakra 🙁
    Oddałbym ziemię do laboratorium bo co zrobisz jak znowu się to powtórzy?
    A może przelewali lub zasuszyli? Chociaż drenaż i dziurki to pewnie są.

  4. Wojtku!
    Całkowicie Cię rozumiem, mi też serce pęka jak oddaję piękne rośliny, a za chwilę informacja, że albo ktoś ukradł, zniszczył lub źle się nimi opiekował…wiem, że pogoda też może nie sprzyjać i biorę pod uwagę udział szkodników ( jak w moim przypadku przy uprawie warzyw bez chemii), ale litości… po prostu brak mi słów… minimum zaangażowania i troski wiele nie kosztują, a korzyści są naprawdę wielkie…
    Głowa do góry!
    Działamy dalej 😉
    Pozdrawiam serdecznie
    Paulina

Twój komentarz